
Co nowego w Grupie Lifocolor

Co nowego w Grupie Lifocolor
16 września 2026 roku kończy się okres przejściowy dla rozporządzenia UE 2025/351 zmieniającego rozporządzenie UE nr 10/2011. Dla całego łańcucha wartości w przetwórstwie tworzyw sztucznych oznacza to wyższe wymagania dotyczące czystości, bardziej rygorystyczną ocenę NIAS oraz obszerniejszą dokumentację zgodności. Diana Seidel, kierowniczka Działu Zarządzania Produktem i Marketingu w Lifocolor Farben, opowiada w wywiadzie, jak podejść do nowych wymagań i dlaczego więcej dokumentacji nie oznacza automatycznie większego bezpieczeństwa.
Diana Seidel: „Rozporządzenie 2025/351 zaostrza obowiązujące rozporządzenie w sprawie tworzyw sztucznych (UE) nr 10/2011 jednocześnie w kilku kluczowych obszarach. W skrócie: wyższa czystość stosowanych substancji, bardziej rygorystyczna ocena substancji dodanych niecelowo, tzw. NIAS, precyzyjniejsze metody badań, rozszerzone oceny toksykologiczne oraz znacznie obszerniejsza dokumentacja zgodności w całym łańcuchu dostaw.
Dokumentacja ta musi teraz obejmować nie tylko każdą zastosowaną substancję i każdy NIAS, ale także specyficzne limity migracji (SML) potwierdzone zwalidowanymi metodami analitycznymi, kryteria czystości, oceny toksykologiczne oraz szczegółowe warunki stosowania. Rozporządzenie uzupełniające obowiązuje od marca 2025 roku i od tego czasu trwa proces przechodzenia na nowe zasady. 16 września to ostateczny termin wprowadzania materiałów do obrotu na dotychczasowych zasadach. Później obowiązywać będą już nowe ramy prawne, również w odniesieniu do tworzyw pochodzących z recyklingu, dla których rozporządzenie wprost ustanawia takie same wymagania jak dla materiału pierwotnego.”
Diana Seidel: „Jak można się domyślić, dokumentacja w takim zakresie wymaga czasu, staranności i zaangażowania ludzi. Każdy dostawca musi zarządzać tym łańcuchem dowodów i być w stanie go wykazać. Producent opakowań może spełniać wymagania tylko w takim stopniu, w jakim spełnia je jego dostawca kompaundów, a ten z kolei tylko w takim stopniu, w jakim spełnia je jego dostawca surowców. Jeśli jedno ogniwo tego łańcucha nie jest jeszcze gotowe, problemy pojawiają się wszędzie.
W praktyce oznacza to więcej komunikacji, więcej formalności i więcej wymiany informacji między stronami. Szczególnie interesujące jest podejście do NIAS, czyli substancji dodanych niecelowo, którymi mogą być produkty rozkładu, produkty uboczne reakcji lub zanieczyszczenia. Obowiązują je teraz bardzo niskie limity migracji. To zmusza cały łańcuch wartości do dokładniejszej analizy i staranniejszego śledzenia pochodzenia substancji.”
Diana Seidel: „Szczerze mówiąc, bardzo różnie. Część firm jest dobrze przygotowana, inne są w trakcie zmian, niektóre wstrzymują się i czekają, a jeszcze inne czują się przytłoczone i nie do końca wiedzą, co to wszystko właściwie dla nich oznacza. Obecnie obserwujemy pewną prawidłowość: klienci zapobiegawczo proszą o deklaracje zgodności dla kontaktu z żywnością dla każdego pojedynczego produktu. Być może wynika to z błędnego wyobrażenia o tym, czym naprawdę jest bezpieczeństwo, a także z tego, że nie każde zastosowanie jest w ogóle objęte szczegółowymi przepisami.
Z ludzkiego punktu widzenia jest to całkowicie zrozumiałe: ramy prawne są złożone i nikt na końcu łańcucha nie chce ponosić odpowiedzialności za coś, czego nie jest w stanie szczegółowo kontrolować. Nie chciałabym, żeby zabrzmiało to tak, jakbyśmy kwestionowali przepisy lub uchylali się od wysiłku. Wręcz przeciwnie. Tam, gdzie wrażliwe produkty mają bezpośredni kontakt z żywnością, rygorystyczne wymagania są w pełni uzasadnione, a UE jest w tej dziedzinie prawdziwym pionierem. Musimy jednak patrzeć na to trzeźwo: dodatkowe nakłady są zazwyczaj przenoszone w dół łańcucha dostaw, w cenie produktów, których to dotyczy.”
Diana Seidel: „Więcej dokumentacji nie oznacza automatycznie większego bezpieczeństwa. Kluczowe pytanie nie brzmi, ile dokumentów leży na stole, lecz czy są to właściwe dokumenty i czy są wykorzystywane w sensowny sposób w odniesieniu do konkretnego zastosowania. Produkty dla niemowląt czy butelki na napoje wymagają innego zakresu dowodów niż produkt, który tylko krótko styka się ze skórą, albo taki, który w ogóle nie ma bezpośredniego kontaktu z żywnością. Traktowanie ich w ten sam sposób często generuje więcej papierów niż bezpieczeństwa.”
Diana Seidel: „Wcześnie zdecydowaliśmy się uporządkować naszą ofertę według jasno określonych grup produktowych i wyraźnie rozróżnialnych profili zastosowań. Z jednej strony mamy masterbatche z niezbędną dokumentacją zgodności dla szczególnie wrażliwych zastosowań w kontakcie z żywnością, dodatkowo zróżnicowane według kryteriów takich jak zobowiązania dotyczące procedury kontroli zmian (change control).
Poza tym oferujemy produkty do bardziej codziennych zastosowań, które co do zasady powinny spełniać podstawowe wymagania bezpieczeństwa europejskiego rozporządzenia w sprawie tworzyw sztucznych (UE) nr 10/2011 oraz rozporządzenia ramowego (WE) nr 1935/2004, ale nie wymagają bezwzględnie deklaracji zgodności. Równolegle systematycznie przeanalizowaliśmy nasz własny łańcuch dostaw: kto osiągnął jaki poziom zgodności, gdzie wciąż pojawiają się trudności i jak możemy zaplanować ewentualną zmianę tam, gdzie okaże się to konieczne. Zorganizowaliśmy też nasze doradztwo tak, aby zespół obsługi klienta mógł usiąść z klientami i konkretnie ocenić, który poziom rzeczywiście odpowiada ich zastosowaniu.”
Diana Seidel: „Zdarzają się sytuacje, w których kaskada zatrzymuje się po naszej stronie: gdy dostawcy surowców nie są jeszcze w stanie przekazać nam dokumentacji, którą chcielibyśmy przekazać dalej. W takich przypadkach musimy otwarcie mówić, co na danym etapie jest możliwe, a co nie. Druga kwestia: możemy ocenić wyłącznie to, co klient faktycznie przekaże nam na temat swojego zastosowania. Jeśli przetwórca z wewnętrznych powodów nalega na najwyższy poziom, nawet gdy zastosowanie tego nie wymaga, to jego decyzja i oczywiście zrealizujemy dostawę zgodnie z nią. Od początku otwarcie informujemy jednak, co to oznacza i z jakim nakładem pracy się wiąże.”
Diana Seidel: „Nie panikować, tylko uporządkować sprawy. Przeanalizować wszystko zastosowanie po zastosowaniu: co rzeczywiście ma bezpośredni kontakt z żywnością, jakie wymagania z tego wynikają i czy właściciel marki wyraźnie ich oczekuje. Kto wykona tę pracę u podstaw, będzie też dobrze przygotowany na to, co czeka nas w kolejnych latach. UE pracuje nad szerszą reformą przepisów dotyczących materiałów do kontaktu z żywnością, która w dłuższej perspektywie obejmie również papier, tekturę, metal i szkło. Rozporządzenie 2025/351 może okazać się etapem pośrednim, a wymagania regulacyjne najprawdopodobniej będą nadal rosły. Wszystkich, którzy są w trakcie porządkowania tych kwestii, zapraszamy do dalszych rozmów na targach Fakuma lub w umówionym terminie.”
Niezależnie od tego, czy są Państwo w trakcie dostosowywania się do nowych przepisów, czy chcą Państwo ustalić właściwy poziom zgodności dla swojego zastosowania, nasz zespół obsługi klienta wspólnie z Państwem oceni, które rozwiązanie masterbatch najlepiej odpowiada Państwa konkretnemu przypadkowi.
📧
📞 +48 52 323 81 60

